niedziela, 30 kwietnia 2017

Tytuł Instruktora Fitness ZDOBYTY!

Od wczoraj oficjalnie Pani instruktor fitness!!!!  Tak udało się,  zdałam egzamin!!! Radość jaka we mnie buzuje jest nie do opisania i nie do wyobrażenia!!

Dziewczyna która jeszcze niedawno borykała się z zaburzeniami odżywiania i skrajnym wychudzeniem dziś została instruktorką fitness!  Coś niesamowitego!

Szok! ja sama jeszcze w to nie mogę uwierzyć :D

Niech mi teraz tylko ktoś powie że coś w życiu nie jest możliwe!  Wszystko jest do zrealizowania tylko zależy od naszego nastawienia i chęci dążenia do celu :)

A może Ty też zaczęłaś się spełniać i masz pierwszy sukces za sobą :)?Zdjęcie użytkownika Od Anorektyczki do Zawodniczki - Aleksandra Banasiak.

wtorek, 25 kwietnia 2017

57,5 kg!? No way!

57,5 kg?! :O :O :O :O

Dziś przybywam prawdopodobnie z jednym z ważniejszych postów na tej stronie!

Wszystko zostało przedstawione czarno na białym, bez ściem, bez owijania w bawełnę, bez kłamstw i bez suchych informacji nie popartych konkretnymi dowodami.

Otóż zdecydowałam się na szczegółowe badanie ANALIZY SKŁADU CIAŁA! Kto by się spodziewał, że dziewczyna chce publikować swoją wagę, mówić o tym głośno i pokazywać wszystkie wyniki.

A jednak! Robię to, aby pokazać jak zwykła waga może być mylna. W jaki sposób dołujemy się jednym kilogramem w górę nie mając jasnych podstaw ku temu. Nie wiemy przecież czy to tłuszcz, mięśnie a może zmagazynowana woda...?

Przechodząc do konkretów pierwszy element, który mnie przeraził wchodząc na "urządzenie" to była właśnie waga! Ta waga ogólna jeszcze bez przedstawienia szczegółów...

57,5 kg!? PRZECIEŻ JA NIGDY TYLE NIE WAŻYŁAM!! (nawet przed chorobą...) tak to była moja pierwsza paniczna myśl.

Jednak analizując z Panią dietetyk resztę wyników okazało się, że naprawdę sporą rolę odgrywają tutaj mięśnie. Wychodzą one ponad normę co od razu podniosło mnie na duchu :) Pierwsza (już niepaniczna myśl) "jednak nie na marne idą te przyjemne męczarnie na siłowni :D"

Wniosek tym razem zmodyfikowany: TO NIE LICZBY NA WADZĘ SĄ WYZNACZNIKIEM PIĘKNA!

I będę to tyle razy powtarzała, żeby przekonać do tego każdą z was i zakorzeniać tę myśl także we własnej głowie.

Zdjęcie jako dowód, abyście zobaczyły jak waga ma się do rzeczywistych wyników.

Buziaki dla was! Mam nadzieje, że ten post uświadomi chociaż kilka dziewczyn i wskażę ten właściwy tok myślenia, do którego mnie było bardzo trudno dojść a nadal go utwierdzam w głowie.

sobota, 15 kwietnia 2017

Wesołych Świąt z faszerowanym jajkiem!

Moje kochane i kochani! 

Życzę wam spokojnych, radosnych i oczywiście smacznych świąt, hojnego zajączka i mokrego dyngusa. Pamiętajcie, każda z was jest wyjątkowa i ma w sobie niesamowitą siłę. Niektóre już ja odkryły inne może są w trakcie jej poznawania. 

Święta dla wielu z was są pewnie niesamowitym wyzwaniem, w końcu pełen stół, wzrok rodziny na to jak jesz, co jesz, ile jesz. Jest to wielka frustracja i moment, kiedy pokażesz, że możesz i jesteś w stanie pokonywać te słabości. To może być chwila gdzie uda Ci się przekroczyć tę granicę i weźmiesz kęs potrawy ze świątecznego stołu, który do tego czasu był dla Ciebie wyrokiem, lęku, strachu i głodówki przez następne kilka dni. 

Osoby nie zmagające się z zaburzeniami odżywiania, nie wyobrażają sobie nawet jak trudny jest to dla nas czas, co czujemy, o czym myślimy patrząc na kaloryczne dania, szukając wzrokiem na stole czegoś zjadliwego. 

Sama jestem przykładem osoby, która odmówi białej kiełbasy czy jajka z majonezem, ale za to próbuję przekonać innych to ciut zdrowszych rozwiązań :) 

Dlatego mam dla was świąteczną smaczną propozycję, która nie narusza naszego sumienia i nie wywoła żadnych niepożądanych stanów :)

Faszerowane jajka z suszonymi pomidorami i awokado 

Składniki:
2 jaja 
1 łyżka jogurtu greckiego
30 g suszonych pomidorów w oleju
1szt. awokado 
pieprz, sól

Przygotowanie: Jajka ugotować na twardo, obrać, a następie przekroić na pół. Wyjąć żółtko i zmiksować na gładką masę wraz z suszonymi pomidorami, awokado, jogurtem, solą i pieprzem. Masą należy nafaszerować białka.

niedziela, 8 stycznia 2017

HERO IS YOU!

Napis i zdjęcie mówi samo za siebie! dziewczyny właśnie tak pokonuje się własne słabości i lęki! Przekraczając swoje granice osiągamy nowe cele, nowe możliwości, nowe motywacje, dlatego nie bójcie się wychodzić poza swoją strefę komfortu 
Wczoraj i dziś odbyła się sesja dla marki Tiguar, mimo ciężkich warunków ja i cudowna ekipa wytrwała do końca! Efekty prawdopodobnie w marcu i już się nie mogę doczekać aż katalog będzie dostępny!
Okazało się przypadkiem bez wcześniejszych prób i ćwiczeń, że nieświadomie potrafię utrzymać moje ciało na jeszcze małych wiotkich rączkach Szczęście i rozpierająca duma w połączeniu z energią dały mi jeszcze większego kopa do działań!

Jednak jeszcze większy kop ale pozytywnej energii i dążenia do marzeń dała mi cała ekipa Tiguara w ciągu ostatnich dwóch dni, która jest niezawodna pod każdym względem za co ogromnie dziękuję!

środa, 14 grudnia 2016

Anoreksja rodzajem kwarantanny?!

Anoreksja rodzajem kwarantanny?! Dokładnie tak! :( Co tak naprawdę daje choroba, że dziewczyny nie chcą się jej wyzbyć i walka z nią jest tak trudna? Anoreksja dawała mi siłę , która pozwalała mi myśleć, że mam silną wolę, że potrafię wygrywać z pokusami, że jestem zależna sama od siebie. Za każdym razem, gdy odmówiłam sobie jedzenia, dawała mi pewnego rodzaju poczucie wygranej walki w mojej głowie. Stałam się perfekcjonistką, jest to jedna z cech, która wytwarza się u chorej osoby. Wszystko musiało być tak jak sobie to zaplanowałam i nie dopuszczałam myśli, że coś może mi nie wyjść. Byłam uzależniona od siebie, a tak naprawdę od choroby. Przez jedzenie o stałych porach organizowałam dzień w taki sposób aby podporządkować go moim posiłkom, tak żebym mogła zjeść je o stałych godzinach. Co to spowodowało? Odizolowanie się od świata zewnętrznego! To był tylko mój świat do którego nikt nie miał prawa wstępu. W momencie ostateczności trzeba odpowiedzieć sobie na proste pytanie. Czy chcemy całe życie być same? Zdjęcie które dziś dodaję przedstawia mnie przed chorobą i mnie w momencie kryzysowym. Odchudzanie własnie zaczęłam od sylwetki z pierwszego zdjęcia (waga około 55 kg).

środa, 7 grudnia 2016

Głos, który mówił, że powinnaś znów chudnąć?

Pytanie za 100 punktów !
Czy podczas wychodzenia z choroby często pojawiał się w Twojej głowie głos, który mówił, że powinnaś przestać i znów chudnąć? Jak z tym sobie poradzić?! Droga wychodzenia z anoreksji jest bardzo długa, kręta i pełna przeszkód. Logicznym jest fakt, że osoba cierpiąca na tę chorobę z dnia na dzień nie zmieni swojego spojrzenia na siebie, świat, a przede wszystkim jedzenie. Były momenty kryzysowe, kiedy mówiłam sobie, że nie dam rady, że już nie chce i zaczynam się źle czuć w swoim ciele (takie były początki), ale za każdym razem miałam w głowie myśl: hola, jak schudnę to zawale studia, wsadzą mnie do szpitala, gdzie będę paść tylko po to, żebym nabrała kilogramów, zaś głową i moim stosunkiem do jedzenia już się nie zajmą . To właśnie stało się moją główną motywacją i powodem chęci do walki z sama sobą. Po pewnym czasie, kiedy już udało mi się nabrać tych parę kilo, ludzie zaczęli mówić mi miłe komentarze, że lepiej wyglądam, że promienieję, że sprawiam wrażenie zdrowszej. W tym momencie uświadomiłam sobie, że chudość wcale nie jest wyznacznikiem piękna i nie chcę wracać do poprzedniego stanu. Choroba zabrała mi 4 lata życia, gwarantuję, że po zdaniu sobie z tego sprawy nikt nie chciałby mieć zabranych kolejnych lat.
Buziaki kochane :) :*

sobota, 3 grudnia 2016

Ślady, które pozostawia anoreksja

Hej kochane w ten sobotni słoneczny poranek!

Ostatnio pisałam o zmianach, które fizycznie dają się odczuć nawet teraz po wyjściu z anoreksji, ale czy tylko one zostają po chorobie?

No właśnie nie i nie bójmy się o tym mówić. Anorektyczka przez to co przechodzi bądź przeszła na zawsze będzie miała inny pogląd na jedzenie niż ludzie, którzy nie mieli z tym styczności. Mimo, że jestem zdrowa i panuje nad tym, żeby przypadkiem się nie cofnąć mam chwile zastanowienia przed czymś nieznanym.

Kluczowe pytanie tego tematu brzmi: Jakie ślady w Twojej głowie zostawiła choroba? Mówisz o nieodwracalnych nawykach. Co masz na myśli?

Nawyki są związane ze zdrowym stylem życia i kontroli swojego wyglądu fizycznego. Na szczęście teraz faktycznie ma on swoją podstawę w słowie ”zdrowy”. Pilnuje (w miarę możliwości) pór jedzenia i jakości tego co jem. Mój jadłospis nadal wyklucza produkty z białej mąki, słodycze czy fast foody. Teraz jednak uzupełniam to pełnowartościowymi zamiennikami, które przynoszą mi same korzyści dla samopoczucia i zdrowia. Oczywisty jest fakt, że zdarza mi się raz na jakiś czas tak zwany „cheat day”, ale nie powoduje to już teraz żadnych wyrzutów sumienia.
Moje smaki zupełnie się zmieniły i pewne niezdrowe produkty czy dania najzwyczajniej mi już nie smakują i wolę postawić na coś wartościowego i smacznego. Dzięki temu też zaczęłam rozwijać swoją pasję do kuchni i gotowania.

Wyzdrowienie i powrót no normalnego życia nie oznacza objadania się tłustymi potrawami czy słodyczami, które nie wprowadzą do naszego organizmu żadnych pozytywnych aspektów.

Mam nadzieje, że zrozumieją to osoby, które przebywają bądź żyją z anorektyczkami walczącymi z chorobą :)

A tym czasem uśmiecham się do was z nadzieją, że te, które walczą i czytają moje posty zmotywują się do największej walki swojego życia i wyjdą z niej z uśmiechem i czołem podniesionym :)

środa, 30 listopada 2016

fotorelacja - IZRAEL!

Prezent na rocznice od lubego przerósł moje najśmielsze oczekiwania! Dziś będziecie mieli okazję, żeby zobaczyć ujęcia, które udało mi się złapać :)

wtorek, 22 listopada 2016

Zwykła dieta początkiem ANOREKSJI

Witajcie Zawodniczki! :)
Czy któraś z was mająca problem z anoreksją zastanawiała się nad tym jak to się w ogóle zaczęło? Czy była to zwykła dieta, czy zamierzenie maksymalnego schudnięcia? Odpowiedziałam sama sobie na to pytanie i ku przestrodze napiszę to również wam. Jak łatwo wpaść w pułapkę zaburzeń odżywiania robiąc to nawet nieświadomie.

Wszystko zaczęło się dość niewinnie ponad 4 lata temu. Wcześniej odżywiałam się bardzo niezdrowo jedząc same fastfoody, słodycze i wszystko inne na co miałam ochotę, nie zważając uwagi na jakiekolwiek wartości płynące z pożywienia. Mimo to nigdy nie byłam otyła, ponieważ moja waga wynosiła maksymalnie 55 kg. Po moich 18 urodzinach postanowiłam, że coś zmienię w swoim życiu i zmiana dotyczyła właśnie jedzenia. Zaczęłam odżywiać się „teoretycznie” zdrowo, jadłam 5 posiłków o stałych porach, wyeliminowałam produkty z białej mąki, słodkie napoje czy smażone potrawy. Dzięki takiej zmianie zobaczyłam, że po 3 miesiącach bez większych wyrzeczeń, a nawet z dużo smaczniejszym jadłospisem schudłam 9 kg. Niestety przyniosło to taki skutek, że owa zmiana bardzo mi się spodobała i nie zaprzestałam kontynuowania swojej diety. Zapragnęłam przekraczać kolejne granice i obniżać cyfry na wadze, żeby ciągle być "lepsza". Przez 4 lata negatywne skutki takiego stylu odżywiania nawarstwiały się, wręcz można stwierdzić, że prawie kosztowały mnie życie.

Mając świadomość jak mogą zaczynać się problemy z zaburzeniami odżywiania, niektóre z was może w porę zareagują na swoje zachowania, albo zachowania swoich bliskich.
Na zdjęciu różnica 13 kg!

Pozdrawiam dziewczyny i życzę wam miłej i słonecznej środy :)

niedziela, 20 listopada 2016

Obalamy śniadaniowe wymówki z Lubellą! (w Izraelu)

Biorę udział w konkursie zorganizowanym przez firmę Lubella z okazji "Dnia Zdrowego Śniadania"!
Z płatkami Żytnimi nie mogę się rozstać od co najmniej roku i zabieram je nawet na różnego rodzaju wyjazdy. W tym roku miałam już kilka okazji podróżowania i zawsze brałam płatki (bo je po prostu lubię, a jeśli kuchnia danego państwa mi nie zasmakuje zawsze mam moją alternatywę na śniadanko :D)

Wczoraj wróciłam z Izraela! Z racji tego, że o konkursie dowiedziałam się przed wyjazdem, uznałam że świetnym pomysłem będzie uwiecznienie tego jak Lubella zwiedza ze mną świat :)

Kuchnia żydowska jest dość nietypowa, niektóre potrawy były faktycznie wyśmienite! Tradycyjnym śniadaniem w tej części świata jest shakshuka czyli coś na zasadzie sosu pomidorowego z wbitymi do środka jajkami (żółtko musi być płynne). Uwielbiam jajka i pomidory i jest to super alternatywa na prostą codzienną jajecznicę. Jednak jestem przyzwyczajona do słodkich śniadań i zawsze wole wybrać coś z odrobiną słodkości ;) I tutaj zaczyna się moja przygoda z kombinowaniem co by dobrego i słodkiego zjeść na śniadanie w Izraelu. Nie było ciężko, ponieważ stragany ze świeżymi owocami znajdowały się wszędzie! Byłam dosłownie w raju! Co najlepsze mogłam zabrać takie śniadanko na każdą wycieczkę i zjeść w drodze, co zdarzało się prawie codziennie :)

Oto co podbiło moje śniadaniowe podniebienie w Izraelu:

Składniki:

- Lubella Płatki Żytnie <3
- jogurt naturalny
- sok z granata
- granat
- ananas
- pitaja
- szarona czyli rodzaj "daktylo-śliwka"
- świeże daktyle
- mieszanka orzechów (pistacje, migdały, orzeszki ziemne)

Przygotowanie:

Idealnym rozwiązaniem była dla mnie zamykana plastikowa miseczka po hummusie - jogurt wlewamy do miseczki, dodajemy odrobinę soku z granatu i wszystkie owoce pokrojone w kostkę. Taki mix owoców można było kupić na straganach więc nie musiałam się martwić o krojenie np. na środku pustyni ;) Posypujemy całość orzechami i dodajemy słodkie daktyle. Na koniec oczywiście dodajemy wcześniej wspomniane płatki żytnie Lubelli dosypując co chwilę nową porcję (bo na jednej zwykle się nie kończy :))

To przykład mojego śniadania w Izraelu z wykorzystaniem tutejszych przysmaków i jedzenia ich w bardzo nietypowych miejscach takich jak: Plaża w miejscowości Ejlat, skarpa nad morzem martwym, czy plac w centrum Ejlatu. 

Nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez śniadania, bo wtedy nie jestem w stanie normalnie funkcjonować! Mogę nawet spóźnić się na umówione spotkanie, byle wyjść z domu z czymś na żołądku. Jedynie, gdybym zaspała na samolot i miałabym kilka minut na wyjście z domu to wybiegłabym bez namysłu ;)
Lubella zwiedza ze mną świat :D

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...